WIEDZA, OD KTÓREJ ZALEŻY SKUTECZNOŚĆ PRZYJMOWANYCH PRZEZ CIEBIE WITAMIN I MINERAŁÓW!

„UWAGA NA NIEBEZPIECZNY MIT !!!
Bardzo niebezpiecznym dla zdrowia jest mit dotyczący tzw. dziennego zapotrzebowania na witaminy i minerały.
Wiele obecnych wartości zalecanego dziennego spożycia, czyli RDA (Recommended Daily Allowance) – w Polsce RWS, było ustalanych nawet 80 lat temu, często w oparciu o nierzetelne dane zebrane podczas projektów badawczych trwających zaledwie kilka miesięcy.
Niedawno badacze z University of Washington ujawnili okoliczności eksperymentu przeprowadzonego pod koniec II wojny światowej (w roku 1944) w Sorby Research Institute w Wielkiej Brytanii. Poszukiwano tam dawki witaminy C, która leczyłaby rany.
Przeprowadzono eksperymenty na 20 uczestnikach, których na potrzeby badań nad leczeniem ran głodzono, aby później dawać im dożylnie kontrolne ilości witaminy C.
Podczas eksperymentu niedożywieni badani cierpieli z powodu zagrażających życiu stanów krytycznych, a wielu z nich ciężko chorowało później do końca życia. Pod koniec badania przypominającego tortury „eksperci” z Sorby Research Institute orzekli, że już 10 mg witaminy C dziennie przyspiesza gojenie ran.

Po dziś dzień Światowa Organizacja Zdrowia zaleca tę dawkę jako pomagającą w tworzeniu tkanki bliznowatej!
I chociaż tamto badanie było bardzo słabe jakościowo i nieetyczne, jego wyniki uznaje się do dzisiaj!

Natomiast aktualne, przeprowadzone prawidłowo badania potwierdzają, iż do gojenia ran potrzeba organizmowi przynajmniej 95 mg dziennie, natomiast ogólne dzienne zapotrzebowanie wynosi 1000 mg na dobę!

Jak do tego doszło, że przez tyle czasu trzymało się nas i wciąż trzyma w błędnych zaleceniach ?
Naukowcy z Waszyngtonu komentują to krótko: „Nikt nie odrobił pracy domowej, zalecenia z Sorby przyjęto bezkrytycznie i nikt nie poddał ich danych ponownej analizie aż do dziś, czyli przez niemal 80 lat”!
Niestety nie chodzi tylko o jedną witaminę ani tylko o gojenie ran, lecz o wszystkie znane nam witaminy i minerały i większość znanych nam chorób, w których zalecenia RDA (w Polsce RWS) nijak się mają do faktycznego zapotrzebowania organizmu. Dr. Cheraskin we współpracy z badaczem Ringsdorfem na podstawie badania na 13,5 tysiącu osób, które trwało całe 15 lat ustalili tzw. normy SONA (Suggested Optimal Nutrient Allowance), które są często 10 krotnie wyższe niż fałszywe RDA.
Dla przykładu: dzienne zapotrzebowanie na witaminę E wg RDA: 15mg, wg SONA: 800mg.
Pamiętaj!
Wartości RDA mają bardzo skromne ambicje – zapobieganie chorobom związanym z niedożywieniem takim jak szkorbut czy choroba beri-beri, oraz zachowanie jako takiego zdrowia u ludzi zdrowych.
Co ważne, Dr. Cheraskin pisząc w artykule wnioski z badań stwierdził, iż nawet przy optymalnym odżywianiu, coennym jedzeniu 5 porcji warzyw, owoców, orzechów, ryb, zdrowych białek i tłuszczy, istotna dla zdrowia jest odpowiednia suplementacja.
Dlaczego?
Długi transport, przetwarzanie, ubogie gleby, (a w niektórych przypadkach uprawa roślin bez gleby – w płynnym roztworze nawozów – np. pomidorów), gotowanie, nawozy sztuczne, wszystko to sprawia niszczenie składników odżywczych.
Jeśli dodatkowo nasze zdrowie nie jest w idealnym stanie, stresujemy się, mało ruszamy, czy pijemy alkohol lub palimy papierosy, żyjemy w zanieczyszczonym środowisku, bierzemy leki i się starzejemy (ten warunek spełniamy wszyscy) – wszystko to sprawia, że potrzebujemy o wiele więcej wartości odżywczych, niż jesteśmy w stanie dostarczyć z pożywieniem.
Opinie wypowiedziane przez niektórych badaczy o braku zasadności i efektów leczniczych suplementacji dotyczą tylko przyjmowania ich w małych dawkach zalecanych na opakowaniach.
Często dopiero 10 – krotnie większe dawki suplementów niż „zalecane”, stają się potężnie działającymi lekami, które są wykorzystywane w wielu krajach do leczenia, również szpitalnego.
Najbardziej znane protokoły leczenia i ich zaskakująco dobre efekty dotyczą wysokich dawek witaminy C, D3 (słynny protokół doktora Coimbry leczenia stwardnienia rozsianego), koenzymu Q10, kwasu Alfa-Liponowego, magnezu podawanego dożylnie i wielu innych.
Pamiętaj, iż o doborze szczególnie wysokich dawek powinien decydować specjalista, który się na tym dobrze zna. Z doświadczenia wiem, iż tylko nieliczni dietetycy i lekarze potrafią to naprawdę dobrze robić zgodnie z aktualną wiedzą naukową .
Dla przykładu – jeśli lekarz zalecił Ci suplementację witaminą D3 i nie zażywasz w tym samym czasie magnezu, możesz sobie bardziej zaszkodzić niż pomóc, nie mówiąc już o tym, że będzie to suplementacja nieskuteczna.
Witamina D, aby mogła odpowiednio działać, musi zostać uaktywniona przez magnez do kalcytriolu.
Tymczasem większość społeczeństwa cierpi na niedobór magnezu, czyli pierwiastka aktywującego witaminę D!”
Powyższy tekst to fragment książki pt. „Nie musisz się zestarzeć ” mojego autorstwa.